sobota, 9 sierpnia 2014

Jakby na bieżąco :P


Wakacje pędzą w zawrotnym tempie jeszcze trochę i ajć.

A my tak sobie siedzimy w mieście a jak tatkowy wraca z pracy jedziemy na wieś bo co robić w mieście w tych upałach jak między blokami nie ma przewiewy tak skwarzy. 

więc w miescie upały wpędzamy w domu mamy chłodek że tak powiem w domu przy mega upałach w domu mieliśmy aż 22 stopnie czyli znośnie było i to przy pootwieranych wszędzie oknach.

Balkon to dobry tylko we wczesnych godzinach rannych.



 





czasem rano zaliczamy podwórko póki gorąc znośna, chłopcy wstają tak po 7 rano wiec zdążamy
czasem umawiamy się w mieście ze znajomymi itp ... 

a na wsi to raj na ziemi bieganie na boso do woli, chlapanie się w wodzie do woli, podwórko do ciemnej nocy do woli normalnie rej nad rajem
(w mieście też wracamy późno ale to już nie to samo :P )
Adam nie raz usnął nam w drodze do domu i spał mega brudny a rano kąpiel :P



zabawa w chowanego 



wieczorami jak wszyscy z pola wrócą (żniwa) mamy rodzinne mecze piłki nożnej :P
i bramkarz odpoczywa

a propo żniw :)
Janek wyjeżdża i wjeżdża do garażu na kombajnie bo wiadomo że na pole go nie puszczę :) 
ale za to z tatkiem cały czas wozi zboże ciągnikiem Adam też się dopomina tego ale ten się zadowala przejażdżką wokół podwórka.

jakieś wypady na pobliskie jeziora 

to mały zalążek tego jacy wracają powiem wam że mam żur w wannie po ich wyszorowaniu stopy już pumeksem szoruję im

Byliśmy też na jeziorkiem na mazurach hahaha (30km) u mej cioci cisza spokój jezioro tylko dla nas chłopcy pomoczyli się trochę Jaśka oblazły na place u nogi małe pijawki niczym się nie zraził :P 
tatkowy sobie porzucał wędką z pomostu a potem jak mój brat cioteczny wrócił z pracy popłynęli łódką na rybki, wypad na cały dzień aż do nocy :)




Ten weekend też byliśmy na mazurskiej wsi u mej siostry ciotecznej super było chłopcy fajnie się bawili z Juleczką pogoda dopisała 
mam tylko jedno foto :( wczoraj mi telefon padł musiałam resetować i fotki puuf 
szkoda miałam takie fajne zdjęcia całej trójki

a na koniec jeszcze Jaś na mym dużym rowerze koła 26 

i tak chłopak oszalał dużego rowera bo jeżdził jeszcze na naprawdę malutkim że nawet ten mój sam próbował pakowac do bagażnika by rower do miasta przywieźć a ile łez było bo on już chce duży rower więc w ciągu dwóch dni tatko się sprężył i kupiliśmy mu rower w komisie na kołach 24 
nie chciałam teraz mu nowego kupować bo i tak zaraz będzie cały poobijany pojeździ z trzy lata i odda Adasiowi a mu już nówkę się kupi wtedy :)

 film z pierwszego wieczora jak się "uczył" na nim jeździć 
napisze że jak kończył jazdę to zamiast nogi szeroko by ziemi dotknąć i nie paść to on nogi na pedałach krzyczał AAAAAA ze śmiechem i padał na bok :)
tak było kilka razy w końcu zmienił taktykę zatrzymywania ale upadki boczne ma opanowane

i oszalał na punkcie jazdy rowerem



2 komentarze:

  1. Jak ja u was dawno nie byłam... Ale zaglądam póki jeszcze troche wolnego mi zostało... od poniedzialku praca ;) Chłopcy tak ci wyrosli. Szczególnie Adaś. No i bracia prawie jak dwie krople wody podobni do siebie :) Pozdrawiam i miłego, slonecznego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń