piątek, 28 listopada 2014

A co u nas się działo ?

Oj! Postaram się z lekka nadrobić :)




Po urodzinach chłopaków zaczął się zbiór malin i trwał do pierwszych mrozów robotki było trochę zebraliśmy ponad tonę owocu.
Jaś pomagał czy raczej zarabiał no jakaś motywacja do pracy musiała być ale dzielnie pracował.




W sierpniu też byliśmy na weselu bez dzieci co za relaks. 


 A tak dzieci nasze spały jak wróciliśmy do domu.

A potem nastał wrzesień i pierwszy dzwonek dla Janka a Adasiowi przedszkole. 


Lekki stresik pierwszak przechodził przez kilka dni że to się zgubi w szkole itp... ale  to już nieprawda szkoła jest fajna i jest ok. Adam przez dwa tygodnie beczał jak go prowadzałam a potem się zakochał w przedszkolu i miłość kwitnie - co więcej o edukacji chłopców potem ...

Były wykopki na wsi oczywiście najmłodsi brali czyny udział wszystko wykopaliśmy jednego dnia
 a co nie ma zostawiania :P - zarządziłam :P


pamiętajcie że ciągle w tle zbierania malin i przetwory, zaś naskładałam tego tyle że obdzieliła bym sąsiadów w bloku :) ale co ja zrobię jak lubię to robić i mały zalążek ...


Jasiowi kupiliśmy też (w końcu) duży rower - używany co prawda ale dziecko i tak szczęśliwe :) no i osobiście przyciągnęłam ten rower na wieś czyli przejechałam jakieś 12 km 
w drodze się sprawdził więc ok jest


jesień piękna była


Pod koniec września byliśmy na urodzinkach u Julci naszej


Wiadomo że było super :) 

I czas nam mijał szkoła, przedszkole, maliny, spacery, aktywny wypoczynek nawet do nocy jak pogoda była ku temu i dzień za dniem ...



Koło 20 października maliny ścięliśmy zbytnio nie chciały się palić więc trzeba było je wywieźć oj się naskakałam na tej przyczepie przy ubijaniu gałęzi a niektóre prawie dwu metrowe


obok większy kawał malin 


no i dosadziliśmy jeszcze czyli interes się kręci :)


I tak zakończył się sezon malinowy ufff.

Spacerowy czas trwał nadal

A na koniec października imprezka z pracy 
wybawilismy się konkretnie kilka godzin na parkiecie uuuuu moje nogi,
 kolana odczuły obcasy przez kolejne dni ale warto było

Nastał listopad i ...


tak podróżowaliśmy rodzinnie busem co by nie jeździć trzema autami
z bratem Piotrusiem 

a potem codzienność szkoła przedszkole dom spacery itd 


aż nastała zima i pierwszy śnieg wykorzystany odpowiednio
bałwan miastowy 


i bałwan weekendowy wioskowy


ufff  to tak w wielkim skrócie i już jakby na bieżąco ufff 
kto do nas zaglądał i czekał na ten wpis a i jeszcze doczytał do końca temu chwała :)


3 komentarze:

  1. A myślałam, że tylko ja odwiedzam bloga jak mi się przypomni, że go piszę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bałwan świetny, dobrze, że mieliście również chwilkę dla siebie ;) no i niezapomniane długie spacery ;) Zazdroszczę ;) Może dla swoich maluchów znajdziesz coś na Asport-Junior.pl ;) Zapraszam:)

    OdpowiedzUsuń